~ Rozdział 3 ~ cz. I ~

Rozdziały wahać się będą między 2-3 stronami. Jest mi tak łatwiej wszystko uporządkować, przy za długich tekstach mogłabym stracić orientację. Planuję niezły plot-twist, więc Wam też mogłoby być ciężej (ta, trzymajcie kciuki żebym sama się w tym nie utopiła). Myślę, że tak jest przejrzyściej, w zamian rozdziały będą pojawiały się częściej.
Tą część dedykuję kochanej Elain, która z grubsza zbetowała rozdział i oczywiście Raito, który zgodził się na zawiłą dyskusję na temat rozwinięć fabuły.
 Zapraszam, miłej lektury ~



Malfoy potrząsnął głową. Przecież wszystkie te twarze niczym się nie różniły - ważne było tylko to, że jest ich wiele, osobno te istoty nie miały żadnej wartości. Liczba - tak płytkie, bezpośrednie słowo. A jednak górowało nad pojęciem pojedynczego ludzkiego istnienia.
- Nie dziwię się, że jesteś w szoku - prychnęła Bella. - To podchodzi pod zdradę krwi. Ścierwo, tyle czasu było po niewłaściwej stronie.
Draco z ogromnym zdezorientowaniem spojrzał na ciotkę.
- Lovegood, pomyleniec - z obojętnością odgarnęła włosy z okrytego czarną peleryną ramienia. Jej siostrzeniec jeszcze bardziej zmarszczył brwi.
- Znasz jego córkę, prawda? - kobieta nie ukrywała znudzenia. - Czarny Pan wziął ich pod swoje skrzydło.
Blondyn wybuchnął bezczelnym śmiechem, natychmiastowo podwyższając tym adrenalinę swojej rozmówczyni.
- Bezmyślny przygłup - z niemałym impetem uderzyła w tył jego głowy. - Jak śmiesz negować decyzje Tego, którego imienia nie wolno wymawiać? Sam Czarny Pan chce wykorzystać cię do celów słusznych, a ty się... - jej wykrzywiona we wściekłym grymasie twarz była niebezpiecznie blisko. Kobieta przycisnęła różdżkę do dygocącej klatki piersiowej Ślizgona. - śmiejesz! Pusty, tępy odruch, obrzydliwa skłonność. Powinieneś się wstydzić - zacisnęła rękę na jego nadgarstku. Jej niestabilność emocjonalna coraz bardziej dawała się we znaki, co zdecydowanie nie ułatwiało życia 16-letniemu czarodziejowi. Podobnie jak całemu otoczeniu. Nigdy nie potrafił dotrzymać jej kroku, przy niej tracił całą ślizgońską nadzwyczajność.
Lestrange rzuciła szybkie spojrzenie na wiszący nad nimi biały okrąg. Szybko pozbierała myśli, równie zgrabnie je z siebie wyrzucając:
- Późno już, w sumie mieliśmy tylko rzucić okiem. Piękne, prawda? - światło rzuconego w oddali zaklęcia padło na twarz Śmierciożerczyni, dodając, wystarczająco już szaleńczemu, uśmiechowi dodatkowej nuty groteskowej odmienności.
- Jesteś gotowy? - nie zaczekała na odpowiedź, świat przyspieszył. Ślizgon wylądował w nieprzyjemnym miejscu, w nieprzyjemnych okolicznościach. Śnieg nieco zamortyzował upadek, ale nie była to siła, która zdołałaby zniwelować wszystkie skutki uboczne teleportacji łącznej. Spróbował wstać, ale ku swojemu rozczarowaniu upadł ponownie, chwytając się za bolącą przeponę.
Draco na samą myśl o wyjściu z ciotką dyszał nienawiścią. Chociaż, dogląd kształtującej się armii, inicjalnie brzmiał całkiem kusząco.
Bellatrix ponownie przejawiając przypływ dobrego nastroju przekroczyła próg dworu. Przez ramię spojrzała na Dracona, niewinnie nawijając skręcone kosmyki włosów na różdżkę. W przeciwieństwie do niego wiedziała co zastanie w środku.


*


- Panie... - utkwił wzrok w podłodze. Nigdy wcześniej nie widział, aby ręce jego ojca tak bardzo drżały. Narcyza pomimo wszelkich starań, w żaden sposób nie mogła kontrolować sytuacji. Łzy stworzyły na jej oczach mglistą zasłonę.
- Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał zwracać się do ciebie z prośbą, Draco - Lord Voldemort z powściągliwością zrobił parę kroków w przód. - Mam szczerą nadzieję, że wykażesz się większym profesjonalizmem niż twój ojciec - Lucjusz wstrzymał oddech, przymknął zmęczone oczy. - w Departamencie Tajemnic - nikt nie miał odwagi wyrazić sprzecznego zdania. Czerwone oczy omiatały bogato zdobiony pokój.
Każde spotkanie ze szkarłatnym spojrzeniem przyprawiało nastolatka o nieprzyjemne dreszcze.
- Jak zapewne wszyscy obecni wiedzą - podniósł jadowity głos - mamy w swoim gronie nowicjuszy. I, o dziwo, nie są to schematyczni awanturnicy czy degeneraci. Nie od początku byli po mojej stronie, co w moich oczach oczywiście nie działa na ich korzyść - zwrócił trupio bladą twarz w stronę Bellatrix. - Co nie zmienia faktu, że są mi... nam potrzebni. I tu, Draco, zaczyna się twoja rola - Nagini zajął miejsce na ramionach swojego pana. Smukłe, długie palce delikatnie musnęły łeb węża, wywołując u niego wyraźne zadowolenie. Światło żyrandolu nie dodawało chwili błysku, wręcz przeciwnie. Wzmagało bezwolność, mdłym połyskiem zagęszczając nieprzyjemny akcent.
W głowie ślizgona wciąż były niejasności, których nie sposób było się pozbyć. Pustka po niezdolności do zadania pytania była gigantycznie uciążliwa.
Anemiczna dłoń niespodziewanie ścisnęła ramię rozstrojonego chłopaka. Czarny Pan przybliżył wężową twarz do jego ucha, przemawiając niewiarygodnie chłodnym, niechętnym szeptem:
- Naucz ją wszystkiego, co sam wiesz. Podziel się doświadczeniem, wspomnieniami, zdobądź jej zaufanie. Oswój ją z ciemnością, Draco.


~~~


Krukonka siedziała nad opasłym tomiskiem, znanym także jako podręcznik opieki nad magicznymi stworzeniami. Na zewnątrz wiał silny wiatr. Ponownie doświadczała nieprzyjemnego uczucia, jakim było zamartwianie się o bezpieczeństwo własnego ojca. Luna nie znała pojęcia lekkomyślności. Ewentualnością było wyrażenie się słowami "mniej rozumu, dla większego dobra".
Burza śnieżna nie pobłażała nikomu i niczemu, drzewa walczyły z nią całą swoją siłą, raz po raz uginając się niebezpiecznie.
Nieszczelne okna nasilały świst pędu powietrza, wzbudzając w dziewczynie niespokojną fascynację. Każda strona wspomnianej księgi kryła w sobie coś nowego. Nową prawdę o nowej istocie. Absencja suchych faktów, na każdym kawałku pergaminu tkwiło nowe życie, materialnie skrywające się w chłodzie, bądź iskrze tego świata.
Błogostan, w jaki zapadła blond-włosa młoda kobieta przerwał łomot. Ktoś dobijał się do zaryglowanych, nasączonych zaklęciami drzwi.

2 komentarze:

  1. Super :3 Tak jak mówiłem pisz dalej :D! /Raito

    OdpowiedzUsuń
  2. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LBA! Szczegóły tutaj - http://igrzyskaclarissy.blogspot.com/p/blog-page_18.html

    OdpowiedzUsuń